Posty

Wyświetlanie postów z 2017

"Midnight", czyli noworoczny dodatek specjalny

 Witajcie ponownie, z góry przepraszam, że od chyba ponad miesiąca nie ma nowego rozdziału, ale obiecuję, że od Nowego Roku wezmę się w garść i będę wstawiała rozdziały min. raz w miesiącu (to jedno z moich postanowień). Prezentuję efekt mojej dwutygodniowej pracy, czyli opowiadanie w uniwersum Star Wars. Gdy obejrzałam najnowszą część "The Last Jedi", poczułam napływ weny i musiałam ją jakoś wyładować.  Nawiasem mówiąc "Ostatni Jedi" to naprawdę świetny film, na którym śmiałam się, płakałam i  kopałam fotel z gniewu. Tak więc polecam. Akcja dzieje się w czasach Najwyższego Porządku, w zamyśle po najnowszym filmie, ale nie ma jakiś wielkich spoilerów. Mam mieszane uczucia, co do tego opowiadania. Pierwszy raz pisałam coś tak długiego i poważnego, więc proszę o wyrażenie swojej opinii w komentarzach. Byłoby bardzo miło. W Nowym Roku życzę Wam: zdrowia, szczęścia, spełnienia wszystkich marzeń i postanowień, dużo czasu dla siebie, z dobrą książką, filmem czy ser...

Informacja #3

Mam informację dotyczącą nowego rozdziału. Na pewno nie pojawi się on do 11 grudnia, ponieważ tego dnia mam egzamin z fortepianu i muszę się do niego przygotować. Więc rozdziału 9 możecie się spodziewać w drugiej połowie grudnia. Mam go już napisanego na brudno, ale potrzebuję jeszcze czasu.  W grudniu pojawi się minimum jeden specjalny rozdział, no nie wiem, coś Percabeth może Leo Valdezem i Kalipso. Zobaczy się. Coś świątecznego. W każdym razie, życzę miłego oczekiwania na święta! Evanlyn013

Rozdział 8 cz.II

Rozdział dedykowany mojemu cudownemu bratu za poddanie pomysłu.:* Summer Nigdy nie miałam barwnych snów jak przystało na prawdziwego herosa. Nawet, gdy mi się coś śniło, to zwykle po pięciu minutach od obudzenia zapominałam co. Uznałam, że to normalne (jakby cokolwiek w moim świecie było normalne), że po prostu ludzka krew moich rodziców przeważyła nad boską i po prostu mogłam spać spokojnie bez proroczych snów i tego typu rzeczy. Niestety się myliłam. Snu o Danielu nie mogłam tak po prostu zapomnieć. Próbowałam o nim nie myśleć, licząc na to, że sam wyleci mi z  głowy, ale oczywiście nie. Ciągle pamiętałam każdy głupi szczegół tego snu i pamiętałam mój ból gdy... No dobra, ogarnij się dziewczyno, nie myśl o tym. W każdym razie, znacie to uczucie, gdy ktoś, komu ufaliście, jak własnemu bratu, was zdradził? Od początku działał po ciemnej stronie mocy? Jeśli tak, to wiecie, czemu byłam na niego zła i jak się ogólnie czułam. Jeśli nie, to...jesteście szczęśliwymi ludźmi. Ale...

Informacja #2

Hej, wiem rozdział powinien się pojawić już dawno, dawno temu (w odległej galaktyce),  a fakty są takie, że mam teraz taki nawał pracy, że jeszcze nawet nie napisałam go na brudno. Oczywiście pomysł jest i to nawet całkiem wyraźny i klarowny. Jednak aby przelać go na papier potrzebuję jeszcze trochę czasu. (Tę notkę piszę na telefonie w przerwie przed chórem, więc z góry przepraszam za błędy). Tak więc, pozdrawiam wszystkich serdecznie. Kolejny rozdział będzie najprawdopodniej w przyszłym w październiku.

Rozdział 8 cz.I

Z dedykacją dla Mentrix Hadley za bardzo motywujące komentarze. Gdyby nie ona, ten rozdział jeszcze długo by się nie pojawił. :*  - Danielu Watsonie, czy jest z tobą moja córka Summer? Głos Annabeth Jackson ostatecznie wyrwał mnie z sennego otępienia. Odruchowo odsunąłem się od wrogiego obrazu w iryfonie. Córka Ateny wyglądała, jakby właśnie wyszła z Pól Kary w Hadesie, gdzie gnębiła niewinnych śmiertelników straszliwymi torturami. Dopiero po chwili ta maska opadła. Zobaczyłem, że Annabeth wygląda na straszliwie zmęczoną. W jasnych włosach pojawiło się kilka siwych pasemek, a na twarzy przybyło jej zmarszczek. Domyśliłem się, co musiała przeżyć ta kobieta przez ostatnie dwanaście godzin. Wyobraziłem sobie, co by było, gdyby to mi zniknęła jedyna córka. Pewnie nie mógłbym zmrużyć oka.  - Daniel, proszę - powiedziała łagodniejszym tonem. - My tu wszyscy odchodzimy od zmysłów. W mojej głowie pojawił się obraz Summer, gdy mówiła, że jej rodzice są nadopiekuńczy.  - ...

Informacja

Okej, wiem, że długo mnie tu nie było, a kolejny rozdział obiecywałam wstawić właśnie w ten weekend, ale się przeliczyłam. W tym roku doszło mi wiele nowych przedmiotów, a z tym związana jest także większa ilość nauki i mniej czasu na przyjemności.  Kolejne fragmenty opowiadania zamierzam zamieszczać mniej więcej co trzy tygodnie, ale będą one dłuższe niż wcześniej. Przepraszam z góry za wszystkie opóźnienia, które na pewno się pojawią. Rozdział 8 pojawi się w ten piątek, 22 września około godziny 18:00. Obiecuję. Więc, życzę wszystkim miłego roku szkolnego, wielu dobrych ocen i fajnych nauczycieli, którzy nie będą was męczyć pracami domowymi! Pozdrawiam, Evanlyn013

Rozdział 7

Witam ponownie na moim blogu! Miło mi pokazać wam kolejny fragment historii, tym razem nieco spokojniejszy. Wiem, że długo mnie tu nie było, co mogę usprawiedliwić wyjazdem i tym, że rozdział jest dosyć długi. Niedługo możecie się spodziewać zwiastuna nowego opowiadania, które zamierzam umieścić na nowy rok szkolny.  Zachęcam do komentowania i przekazywania bloga dalej! A teraz już nie przedłużając: zapraszam do czytania! Po zjedzeniu połowy zapasów z kuchni Sinnisa, rozłożyliśmy się wszyscy na jego skórzanej kanapie, z rękami założonymi na pełnych brzuchach. Oddychaliśmy głęboko i usiłowaliśmy przetrawić, i jedzenie, i wszystkie dzisiejsze wydarzenia. Camille wstała po chwili, wydukała coś o tym, że pada z nóg i poszła do łazienki się umyć. Miałem nadzieję, że po tym wszystkim, przez co dzisiaj przeszliśmy, przestanie się od nas izolować. Jednak ona jeszcze bardziej (o ile to możliwe) zamknęła się w sobie. Musi istnieć jakiś sposób, żeby się otworzyła. A ja go znajdę. Ch...

Rozdział 6

 - Churchill - powiedziała ni z gruszki ni z pietruszki Summer Jackson, moja przyjaciółka. Szliśmy po lesie, ponieważ po aferze z Meduzą woleliśmy raczej unikać ludzi. Gdy wysiedliśmy z pociągu, poszliśmy coś zjeść do jakiejś burgerowni i tam z telewizora dowiedzieliśmy się jak zobaczyli to starcie zwykli śmiertelnicy: bezbronna staruszka weszła do przedziału, w którym siedziało troje nastolatków, po chwili my wybiegamy i rzucamy różne przedmioty pod nogi staruszki, pryskamy jakimś gazem przechodniów, którzy zostają sparaliżowani, a następnie zabijamy staruszkę. Och, jak prosto zwalić winę na dzieci, jak prosto. Policja prowadziła dochodzenie, próbując ustalić naszą tożsamość. Byliśmy poszukiwani za zabójstwo. Cudnie, kolejny drobiażdżek, przez który możemy zawalić misję. Może powinienem zrobić listę? Tak więc, uciekliśmy z tamtego urokliwego miasteczka, nawet nie próbując wsiadać do kolejnego pociągu. Oczywiście Summer ciągnęło do przygody, więc nie mogliśmy po prostu kultur...

Rozdział 5

Gdy dojechaliśmy do Nowego Jorku, Argus zostawił nas i wrócił na Wzgórze Herosów. Od tego momentu musieliśmy sobie radzić sami. Jako nieoficjalny przywódca misji, zarządziłem naradę w kafejce koło Empire State Building. To była ulubiona kafejka mojej mamy. Często mnie do niej zabierała zanim... No, ale nie o tym teraz. Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy jakiś sok i babeczki. Camille wyglądała na przytłoczoną tym wszystkim. W sumie nie dziwiłem jej się: ledwie przyjechała do Obozu, już została uznana przez boginię, która zdradziła Olimpijczyków w ostatniej wojnie (to długa historia), musiała znosić śmiechy i dokuczanie obozowiczów (nazywali ją żywą Elsą ), a sekundę później została wysłana na śmiertelnie niebezpieczną misję. No sorry, ale chyba nikt się nie przejmuje tym co ona czuje. Zapisałem sobie w pamięci, żeby porozmawiać z nią i pokazać, że może na mnie liczyć. Natomiast Matt, Matt nawet nie zdjął kaptura i też siedział cicho jak mysz pod miotłą. Błagam, on, jako doświ...

Rozdział 4

  Ostatnio czytałam parę naprawdę ciekawych blogów o tematyce podobnej do mojego i zauważyłam, że w porównaniu do rozdziałów tamtych dziewczyn, moje rozdziały są po prostu krótkie. (Nie ma to jak, trzy razy  w jednym zdaniu użyć słowa "rozdział".) Stwierdziłam, że spróbuję pisać troszkę dłuższe rozdziały. Będę naprawdę wdzięczna za wszystkie komentarze i uwagi, ponieważ zależy mi na tym, żeby mój styl się rozwijał.  Ale już chyba za długo nudzę, przechodzimy do rozdziału! (Zna ktoś jakieś synonimy słowa "rozdział"? Bo mam wrażenie, że strasznie je nadużywam.)                                             Rozdział 4. Śniło mi się, że znalazłem się w sali tronowej Olimpu. Wszytko wyglądało jak zawsze, dwanaście tronów ułożonych w literę V, każdy przypisany do innego boga, marmurowa posadzka, piękne greckie kolumny i wszechobecna jasność, jakby słońce świecił...

Rozdział 3

Mam nadzieję, że od następnego rozdziału akcja nieco się rozkręci, bo na razie to prawie nic się nie dzieje. Zapas tekstu już niestety się kurczy, więc będę musiała teraz więcej czasu poświęcać na przygotowanie rozdziału. Zmieniłam pierwotne plany i rozdziały planuję dodawać co 5 dni. Ale nie przedłużając, zapraszam do czytania.                                             Rozdział 3. Wstałem od stolika i skierowałem się w stronę głównego stołu, ale coś, albo raczej ktoś  odwrócił moją uwagę. Tą osobą była Una Maribell, córka Elpis, bogini nadziei. Coś z nią było ewidentnie nie tak. Zwykle Una skakała wokół obozowiczów i wykrzykiwała wesołe hasła np. "Nie płacz nad rozlanym mlekiem!", albo "Nie poddawaj się! Zawsze może być gorzej!". Akurat tutaj miała rację: gdy jest się herosem, zawsze może być gorzej. A dzisiaj: orzechowe, lekko rude włosy spływały tłustymi strąka...