Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Rozdział 12

Summer Zachodzące słońce leniwie przebijało się przez ściany namiotu, przeszkadzając mi się skupić. Gdy przesuwałam się inne miejsce, promienie słońca jak na złość znów zbliżały się do mojej twarzy. Zapisałam sobie w pamięci, by w najbliższym mieście zainwestować w dobre okulary przeciwsłoneczne. Łowczynie naturalnie ich nie posiadały, były przecież przyzwyczajone do polowań na świeżym powietrzu i wszelkich niedogodności, które się z nimi wiążą. Na moją prośbę o okulary Thalia roześmiała się, jakby było coś śmiesznego w tym, że słońce razi w oczy. Poza tym przydałoby mi się coś, co zasłoniłoby moje opuchnięte od płaczu, zaczerwienione oczy. Wstyd z takimi wychodzić na ulicę, bo co sobie ludzie pomyślą? O pardon, tu nie ma ulic, jest tylko dziki busz. Ponownie wzięłam głęboki oddech, by spróbować się uspokoić. Chociaż łzy mi się już chyba skończyły nadal czułam ból, na myśl o zdradzie Camille. Mama zawsze powtarzała, że z użalaniem się nad sobą należy zaczekać do końca bitwy, wted...

Rozdział 11 i URODZINKI BLOGA!!!

Roksan po raz kolejny spoglądała z żalem na całun pogrzebowy Louise. Nie znała jej zbyt dobrze, bo dopiero niedawno dołączyła do Łowczyń, ale blondynka zawsze wydawała się optymistyczna, roześmiana, twarda i, o ironio, pełna życia. Teraz to życie uciekło, zniknęło. Łowczynie, z Thalią na czele niosły jej ciało do spalenia. Miała być poświęcona bogom jak bohaterka. Nawet najtwardsze Łowczynie trzymały w dłoniach chusteczki do nosa i płakały za Louise, nawet te, których Roksan nigdy nie posądziłaby o to, że mają uczucia. Jej nie chciało się płakać. Nigdy nie była wrażliwa, a nawet jeśli, to nie pokazywała tego na zewnątrz. Ojciec mówił, że to nie przystoi. Nie wypada, żeby córka samej Śmierci płakała z jej powodu. Ale to nie uspokajało poczucia winy. Niosła śmierć, gdziekolwiek zatrzymywała się na dłużej. Zlała się z cieniami drzew, jak zawsze, kiedy ogarniały ją wyrzuty sumienia. Najłatwiej byłoby zniknąć, odejść od Łowczyń, gdyby nie złożyła przysięgi wierności Artemidzie. Wobec teg...

Rozdział 10

Daniel Nawet idąc już bezpiecznie przez las, byłem w ciężkim szoku, po tym, co stało się na plaży. Ta masa wody, która nagle nas zalała, pojawiła się kompletnie znikąd! Pamiętam, że próbowałem zajść tego krabiego potwora od tyłu, a chwilę później próbowałem złapać oddech w wirze wody, piany i kamieni. Najpewniej bym utonął, gdyby nie ręce, które wyciągnęły mnie na powierzchnię. Pomyślałem, że należą do Summer albo Camille, więc chwyciłem bez wahania. Gdy tylko słońce przestało mnie oślepiać, zobaczyłem córkę Chione, okrytą kocem i grupkę wysokich pięknych dziewczyn z łukami w dłoniach. Później wyciągnęły z wody Summer, i zasadniczo do tego momentu nic nam nie powiedziały. Pomyślałem, że jako odpowiedzialny dowódca powinienem zadbać o moją drużynę, więc podszedłem do szczupłej czarnowłosej dziewczyny ze srebrną opaską na czole.  - Hej, jak myślę, jesteście Łowczyniami Artemidy, tak? - spytałem. - Dziękujemy za ratunek. Dziewczyna rzuciła mi poirytowane spojrzenie.  ...

Rozdział 9

Nowy Jork jest niezwykle żywym miastem. Mnóstwo ludzi biega po ulicach, ganiając za swoimi sprawami. Udają się do pracy, do szkoły, do kina czy na zakupy. Wszędzie wokół świecą kolorowe bilbordy, zachęcające do zakupienia jakiś produktów. A z góry, na cały Manhattan spogląda, niczym cesarz, olbrzymi budynek Empire State Building, siedziba greckich bogów. Idealnie dobrali lokalizację - 381 metrów wysokości, 443,5 z anteną, 103 piętra, w tym jedno podziemne. Te wszystkie fakty automatycznie pojawiały się w głowie Annabeth Jackson, gdy patrzyła na majestatyczny budynek. Od dziecka interesowała się architekturą, więc przeczytała wszystkie możliwe ciekawostki na temat zabudowy Nowego Jorku. Teraz, gdy pracowała jako architekt też jej się przydawały. Na przykład ostatnio, gdy musiała zaprojektować... "Cicho Annabeth", zganiła samą siebie w myślach. "Teraz skupiamy się na Summer". Od samego rana biegała po ulicach Nowego Jorku, rozdając ulotki i pytając każdą możliwą...