Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2017

Rozdział 7

Witam ponownie na moim blogu! Miło mi pokazać wam kolejny fragment historii, tym razem nieco spokojniejszy. Wiem, że długo mnie tu nie było, co mogę usprawiedliwić wyjazdem i tym, że rozdział jest dosyć długi. Niedługo możecie się spodziewać zwiastuna nowego opowiadania, które zamierzam umieścić na nowy rok szkolny.  Zachęcam do komentowania i przekazywania bloga dalej! A teraz już nie przedłużając: zapraszam do czytania! Po zjedzeniu połowy zapasów z kuchni Sinnisa, rozłożyliśmy się wszyscy na jego skórzanej kanapie, z rękami założonymi na pełnych brzuchach. Oddychaliśmy głęboko i usiłowaliśmy przetrawić, i jedzenie, i wszystkie dzisiejsze wydarzenia. Camille wstała po chwili, wydukała coś o tym, że pada z nóg i poszła do łazienki się umyć. Miałem nadzieję, że po tym wszystkim, przez co dzisiaj przeszliśmy, przestanie się od nas izolować. Jednak ona jeszcze bardziej (o ile to możliwe) zamknęła się w sobie. Musi istnieć jakiś sposób, żeby się otworzyła. A ja go znajdę. Ch...

Rozdział 6

 - Churchill - powiedziała ni z gruszki ni z pietruszki Summer Jackson, moja przyjaciółka. Szliśmy po lesie, ponieważ po aferze z Meduzą woleliśmy raczej unikać ludzi. Gdy wysiedliśmy z pociągu, poszliśmy coś zjeść do jakiejś burgerowni i tam z telewizora dowiedzieliśmy się jak zobaczyli to starcie zwykli śmiertelnicy: bezbronna staruszka weszła do przedziału, w którym siedziało troje nastolatków, po chwili my wybiegamy i rzucamy różne przedmioty pod nogi staruszki, pryskamy jakimś gazem przechodniów, którzy zostają sparaliżowani, a następnie zabijamy staruszkę. Och, jak prosto zwalić winę na dzieci, jak prosto. Policja prowadziła dochodzenie, próbując ustalić naszą tożsamość. Byliśmy poszukiwani za zabójstwo. Cudnie, kolejny drobiażdżek, przez który możemy zawalić misję. Może powinienem zrobić listę? Tak więc, uciekliśmy z tamtego urokliwego miasteczka, nawet nie próbując wsiadać do kolejnego pociągu. Oczywiście Summer ciągnęło do przygody, więc nie mogliśmy po prostu kultur...

Rozdział 5

Gdy dojechaliśmy do Nowego Jorku, Argus zostawił nas i wrócił na Wzgórze Herosów. Od tego momentu musieliśmy sobie radzić sami. Jako nieoficjalny przywódca misji, zarządziłem naradę w kafejce koło Empire State Building. To była ulubiona kafejka mojej mamy. Często mnie do niej zabierała zanim... No, ale nie o tym teraz. Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy jakiś sok i babeczki. Camille wyglądała na przytłoczoną tym wszystkim. W sumie nie dziwiłem jej się: ledwie przyjechała do Obozu, już została uznana przez boginię, która zdradziła Olimpijczyków w ostatniej wojnie (to długa historia), musiała znosić śmiechy i dokuczanie obozowiczów (nazywali ją żywą Elsą ), a sekundę później została wysłana na śmiertelnie niebezpieczną misję. No sorry, ale chyba nikt się nie przejmuje tym co ona czuje. Zapisałem sobie w pamięci, żeby porozmawiać z nią i pokazać, że może na mnie liczyć. Natomiast Matt, Matt nawet nie zdjął kaptura i też siedział cicho jak mysz pod miotłą. Błagam, on, jako doświ...