Rozdział 8 cz.I
Z dedykacją dla Mentrix Hadley za bardzo motywujące komentarze. Gdyby nie ona, ten rozdział jeszcze długo by się nie pojawił. :* - Danielu Watsonie, czy jest z tobą moja córka Summer? Głos Annabeth Jackson ostatecznie wyrwał mnie z sennego otępienia. Odruchowo odsunąłem się od wrogiego obrazu w iryfonie. Córka Ateny wyglądała, jakby właśnie wyszła z Pól Kary w Hadesie, gdzie gnębiła niewinnych śmiertelników straszliwymi torturami. Dopiero po chwili ta maska opadła. Zobaczyłem, że Annabeth wygląda na straszliwie zmęczoną. W jasnych włosach pojawiło się kilka siwych pasemek, a na twarzy przybyło jej zmarszczek. Domyśliłem się, co musiała przeżyć ta kobieta przez ostatnie dwanaście godzin. Wyobraziłem sobie, co by było, gdyby to mi zniknęła jedyna córka. Pewnie nie mógłbym zmrużyć oka. - Daniel, proszę - powiedziała łagodniejszym tonem. - My tu wszyscy odchodzimy od zmysłów. W mojej głowie pojawił się obraz Summer, gdy mówiła, że jej rodzice są nadopiekuńczy. - ...