Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

Rozdział 11 i URODZINKI BLOGA!!!

Roksan po raz kolejny spoglądała z żalem na całun pogrzebowy Louise. Nie znała jej zbyt dobrze, bo dopiero niedawno dołączyła do Łowczyń, ale blondynka zawsze wydawała się optymistyczna, roześmiana, twarda i, o ironio, pełna życia. Teraz to życie uciekło, zniknęło. Łowczynie, z Thalią na czele niosły jej ciało do spalenia. Miała być poświęcona bogom jak bohaterka. Nawet najtwardsze Łowczynie trzymały w dłoniach chusteczki do nosa i płakały za Louise, nawet te, których Roksan nigdy nie posądziłaby o to, że mają uczucia. Jej nie chciało się płakać. Nigdy nie była wrażliwa, a nawet jeśli, to nie pokazywała tego na zewnątrz. Ojciec mówił, że to nie przystoi. Nie wypada, żeby córka samej Śmierci płakała z jej powodu. Ale to nie uspokajało poczucia winy. Niosła śmierć, gdziekolwiek zatrzymywała się na dłużej. Zlała się z cieniami drzew, jak zawsze, kiedy ogarniały ją wyrzuty sumienia. Najłatwiej byłoby zniknąć, odejść od Łowczyń, gdyby nie złożyła przysięgi wierności Artemidzie. Wobec teg...